Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okołoblogowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okołoblogowo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 lutego 2018

Mój tydzień w pigułce (3)



KSIĄŻKOWO

Kolejny tydzień zleciał nie wiadomo kiedy, mało tego, jeszcze wczoraj świętowaliśmy w Sylwestra, a dzisiaj z każdej strony atakują nas nadciągające Walentynki. Do mojego ulubionego (e, nie) święta jeszcze na szczęście daleko, wróćmy do moich ubiegłotygodniowych czytanek, których wydawało mi się, że było więcej. Książki zaprzątały moją głowę intensywniej niż zwykle, bowiem zbliżają się moje urodziny i pod pozorem promocji na dwie książki, na których mi zależało, do których dorzuciłam jeszcze kilka innych, poczyniłam już stosownie szalone zakupy. Może to właśnie przyćmiony rozsądek odpowiedzialny jest za jedną ukończoną książkę w tym tygodniu i kilka rozbabranych? O "Dziecku" Fiony Barton, bardzo przyjemnym thrillerze o bardzo kameralnej atmosferze, postaram się opowiedzieć na blogu jeszcze w tym tygodniu, natomiast w czytaniu obecnie jest "Martwa jesteś piękna" Belindy Bauer, również thriller, tym razem jednak z bardziej dynamiczną akcją i z dużą dozą humoru, przynajmniej na pierwszych pięćdziesięciu stronach.


FILMOWO

Może ostatnimi czasy nie oglądam filmów tak często, jakbym chciała, ale jeśli już coś wybiorę, zwykle okazuje się to moim osobistym hitem. Tego, że najnowsza odsłona przygód Thora będzie znakomita, spodziewałam się już od momentu obejrzenia zwiastunów, jednak rzeczywistość przerosła moje oczekiwania. Jest niezwykle zabawnie, sceneria jest bajeczna, czy to na Ziemi czy w Kosmosie, efekty specjalne nie są natrętne, a scenariusz stara się unikać stereotypów typowych dla tego rodzaju kina. "Thor Ragnarok" awansował do czołówki moich ulubionych filmów Marvela - ale nawet jeśli ten gatunek Was nie interesuje, myślę, że "Thor", będący mieszanką komedii, kina akcji i fantastyki, obroni się po prostu jako przyjemna rozrywka w nudne popołudnie.




Trzy linki do trzech znakomitych blogów i ważnych, ciekawych tekstów:
  • Dla mnie serial kultowy, idealny, mówiący o życiu i relacjach pomiędzy ludźmi jak mało który. Może ciuchy i fryzury bohaterów wyszły z mody, ale przesłanie, które kryje się za każdym odcinkiem, nigdy - tak uważałam, jak się ostatnimi czasy okazało, podobno niesłusznie. Jak "Przyjaciół" odebrali tzw. milenialsi? Można się zdziwić! Rewelacyjny tekst na blogu Jak dziewczyna.
  •   Seria wpisów na blogu Stacja Książka absolutnie obowiązkowa dla każdego, kto bloguje o książkach i marzy o nawiązaniu współpracy z wydawnictwem bądź już nawiązał takową. Na dzień dzisiejszy (4.02.2018) dostępne są już dwa, oba z perspektywy pracowników wydawnictw, którzy dzielą się swoimi uwagami na ten temat, m.in. mówią o największych błędach, jakie popełniają blogerzy aspirujący do bycia recenzentami. Wkrótce pojawią się dwa kolejne - trzeci z udziałem wydawców i jeden, w którym o współpracy wypowiadają się sami blogerzy. Dla mnie bardzo inspirujące i warte polecenia! 
  • Hejt czy rzetelna krytyka? Kwestia czasami mocno kontrowersyjna, ale niezwykle istotna, zwłaszcza dla osób, które publikują swoje wypowiedzi na blogach czy portalach książkowych. Gdzie przebiega granica? Ważny tekst na blogu Tanayah Czyta. 

Jakie ciekawe książki wpadły Wam w ręce w ubiegłym tygodniu? Co fajnego obejrzeliście? Jakie są Wasze plany na ten tydzień?:) Don't be a stranger:)

niedziela, 28 stycznia 2018

Mój tydzień w pigułce (2)

Photo by Patrick Fore on Unsplash

Na pierwszy ogień idzie jedyny obejrzany przeze mnie film - ale za to wyśmienity. Jeżeli macie Netflixa i wolny wieczór, polecam Wam "Pusty i głupi gest", film biograficzny z przymrużeniem oka, opowiadający o życiu współzałożyciela kultowego w Stanach pisma National Lampoon, Douga Kenneya. National Lampoon, wydawany w latach 1970-1998, był satyrycznym magazynem, reprezentującym specyficzne poczucie humoru, skierowanym głównie do studentów i absolwentów, którzy wkraczali na rynek pracy. Wywarł ogromny wpływ na rozwój komedii amerykańskiej, a dzięki niemu zaistnieli tacy komicy jak Chevy Chase, John Belushi czy Bill Murray. Film w rewelacyjny sposób ukazuje jak Kenney wcielił swoje pomysły w życie i stworzył jedyne tego rodzaju czasopismo na rynku, które tak bardzo spodobało się odbiorcom, zapotrzebowanie na taki humor było tak ogromne, że kwestią czasu było rozszerzenie działalności na inne media, czyli radio, a wkrótce i film. Dowcipne dialogi, brak patosu, wykorzystanie stylistyki magazynu do opowiadania kluczowych scen (okienka komiksu), świetna obsada, dynamika akcji - wszystko to sprawia, że film się świetnie ogląda. Świetnie ukazany jest charakter lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, atmosfera w środowisku komików, których kariery nabrały rozpędu właśnie w tamtych latach. W dodatku tragiczną w sumie historię Kenneya można odczytać również na poziomie człowieka, który osiąga sukces i jednocześnie też osobistą porażkę kierowany tymi samymi pobudkami - chęcią zaimponowania obojętnym rodzicom. Świetny film, oglądajcie, nawet jeśli niespecjalnie interesuje Was postać Kenneya.

Oryginalna, kontrowersyjna okładka magazynu....
...i nawiązujący do niej plakat reklamujący film.














Czytelniczo był to dość udany tydzień - skończyłam książkę Jasona Hunta o tym jak osiągnąć sukces blogując (tak, ciągle mnie śmieszy ten pseudonim...), ukończyłam rewelacyjne "Zaginione miasto boga małp" Douglasa Prestona i praktycznie w ciągu jednego dnia wciągnęłam "Kredziarza" C.J. Tudor. I może udałoby mi się więcej przeczytać, ale przyszedł weekend, a ja paradoksalnie wtedy czytam mniej niż w ciągu tygodnia. Napoczęłam "Dziecko" Fiony Burton, rozpoczęłam czytanie ebooka "Sun And Her Flowers" Rupi Kaur (oj, popastwię się wkrótce) i "The Seven Husbands of Evelyn Hugo" Taylor Jenkins Reid (najnowsza książka, która ma znakomite recenzje, a tę autorkę wydaje u nas wydawnictwo Amber; brzydkie okładki zawsze sugerowały mi romansidła, ale to chyba jednak nie jest do końca prawda) - obie po angielsku, bo chcę się trochę rozruszać, dawno nie czytałam w tym języku.

Na blogu mogliście poczytać w tym tygodniu o "Czarownicy" Camilli Lackberg, a jeszcze dzisiaj wieczorem znajdziecie tekst o fajnych felietonach Anny Janko. Jutro zaś pojawi się post o moim styczniowym ulubieńcu, czyli o książce "Tamte dni, tamte noce" Andre Acimana (ten tytuł, to tłumaczenie...).

Nie udało mi się poszperać po zbyt wielu blogach - zdecydowanie moje córki nie dawały mi odetchnąć w tym tygodniu, ale mam kilka linków do świetnych blogów, które chcę Wam polecić:

- Rozkminy Hadyny i ciekawa recenzja "Jak zawsze" Zygmunta Miłoszewskiego
- Owca z książką poleca ulubione książki o Kanadzie - uwielbiam takie zestawienia
- odkryłam blog Micha Kultury
- miałam wybrać kilka postów, ale nie potrafię, bo blog Pauliny jest po prostu rewelacyjny i od dawna moim ulubionym źródłem inspiracji książkowych - Miasto Książek.

A dodatkowo link do garści zimowych i wczesnowiosennych zapowiedzi książkowych na LubimyCzytać.

Jestem ciekawa jak Wam minął tydzień, co ciekawego czytaliście i/lub oglądaliście. Porozmawiajmy:)

niedziela, 21 stycznia 2018

Mój tydzień w pigułce - 15.01. - 21.01.


W ramach postanowień - nie powiem, że noworocznych, bo skłamię, ale raczej - podjętych w tym tygodniu, publikuję pierwszy, mam nadzieję z wielu, post będący małym podsumowaniem tego, co ciekawego działo się u mnie nie tylko w sferze czytelniczej, ale generalnie na polu kulturalnym. Codzienne blogowanie nie ma u mnie póki co szans, przynajmniej dopóki dzieci nie wyfruną z domu, a do tego (Bogu niech będą dzięki) droga jeszcze daleka, więc cotygodniowy, coniedzielny cykl wydaje się całkiem sensownym rozwiązaniem.

Jak się więc spisałam w tym tygodniu? W sumie nie najgorzej, chociaż mogłoby być lepiej. Trochę więcej samodyscypliny i chwytanie za telefon tylko w określonych porach (jakie uzależnienie od Instagrama?), i mogłabym pewnie pochwalić się jedną przeczytaną książką więcej. Nie ścigam się ze sobą i nie chcę wywoływać na sobie presji, ale ten telefon przydałoby się odstawić, przynajmniej pół godziny z tego czasu straconego poświęcić na czytanie, to jest cel. Jedna (jedyna) ukończona książka to wspaniały "To jest napad!" Marka Wałkuskiego (jak bardzo wspaniała była, możecie przekonać się tutaj). Aktualnie czytam "Zaginione miasto Boga małp" Douglasa Prestona - świetna książka póki co, uwielbiam klimat w stylu Indiany Jonesa czy Tomka Wilmowskiego. Dodatkowo dzisiaj zaczęłam i chyba dzisiaj też ukończę "branżową" lekturę, a jest to "Blog. Pisz. Kreuj. Zarabiaj" Jasona Hunta (trochę mnie śmieszy ten pseudonim, przed oczami mam nie wiedzieć skąd Jasona Bourne'a, ale zakładam, że tak pewnie MIAŁO BYĆ, biorąc pod uwagę styl autora). Jakby nie patrzeć, to jednak pięć lat minęło od opublikowania tej książki i pewne informacje nie są już aktualne, aczkolwiek znalazłam parę dość interesujących i motywujących fragmentów, które mogłabym spróbować wcielić w życie. Ale generalnie nie mam ambicji jeździć Mercedesem i latać w tropiki co dwa tygodnie (z dziećmi to mogłoby być jednak uciążliwe), a to wszystko za pieniądze zarobione na blogu, więc raczej nie grozi mi zostanie gwiazdą Internetu.

Udało mi się obejrzeć do końca serial na Netflixie "Punisher" - ciągle mój ulubiony (anty)bohater. Serial daje radę, na pewno o wieeele krwawszy i dużo lepszy od The Defenders, a o niebo lepszy od Iron Fista (ugh...). Filmowo za to u mnie - pustynia. Nie wiem, gdzie byłam w tym tygodniu, ale na pewno nie grali tam filmów...



Mam nadzieję, że za tydzień uda mi się zasypać Was garścią linków do znakomitych filmików na BookTubie i do fantastycznych postów z moich ulubionych blogów. Dzisiaj jednak ograniczę się do dwóch filmików, tych, które w tym tygodniu najbardziej mi się spodobały :




Kocham oglądać stosy nowo kupionych książek, a już w wykonaniu tych dziewczyn to najbardziej, dwie mega pozytywne i inspirujące osoby.

To by było na tyle, widzimy się za tydzień?:)